niedziela, 4 sierpnia 2019

Wiesz, o czym myślę, gdy patrzę w niebo?


Pół roku temu niebo zyskało jeszcze jednego anioła - jest nim mój tata. To rozstanie było wyjątkowo dla mnie bolesne i nigdy nie sądziłam, że tak wcześnie przyjdzie mi to przeżyć. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś, kogo bardzo się kocha nagle odchodzi - zostają wszystkie jego rzeczy, zapach wody kolońskiej, okulary, kapcie...a nie ma Jego. Czas, gdy przeżywałam pierwsze dni po śmierci był najtrudniejszym w moim życiu. Nie da się tego opisać z niczym, czego doświadczyłam wcześniej. To był fizyczny ból. I rozpacz. Z czasem uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz - jeśli się kogoś kocha - tak bardzo, jak bardzo jak ja kochałam mojego tatę, to ten ktoś tak po prostu nie odchodzi. Mój tata JEST, wierzę w to i wiem. Jest i zawsze będzie przy mnie - w innej formie, ale jest. Za bardzo mnie kochał, by tak po prostu zniknąć. On nigdy by mnie nie zostawił. Gdy leżał na szpitalnym łóżku, a ja pytałam się czy mnie kocha, zawsze pokazywał, że tak. Choć stracił mowę, wciąż pokazywał mi jak bardzo mnie kocha. Brakuje mi tego wszystkiego, co było przed szpitalem - tego, że zawsze do mnie dzwonił i chciał, żebym kupowała mu gazetę, jego głosu, który wciąż mam w uszach, jego żartów, jego obecności. Brakuje mi tego, że nie mogę go przytulić, a za dwa dni, gdy będą jego urodziny po raz pierwszy - gdy złożę mu życzenia nie usłyszę odpowiedzi. Mimo to, często z nim rozmawiam. Wierzę, że on widzi, co robię i co się u mnie dzieje. Wierzę, że się mną opiekuje. Bo jeśli kogoś tak bardzo się kochało, ten ktoś na pewno nie znika. On jest i zawsze będzie. Gdy wieczorem wychodzę na balkon i patrzę w niebo, widzę gwiazdy i myślę sobie, że jedną z nich jest mój tata. Daje mi znak, że wszystko u niego dobrze. Jest w miejscu, gdzie nie ma bólu i cierpienia. Nie ma śmierci. Jest po tej lepszej stronie., a ja kiedyś się z nim spotkam.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka