poniedziałek, 18 lipca 2016

To czyje w końcu to życie?

 
fot. Magdalena Milewska
Czy zdarza się, że zadajesz sobie to pytanie? Czy zastanawiasz się kiedy straciłaś/straciłeś nad nim kontrolę? Co czujesz gdy spoglądasz wstecz, na siebie, na swoje plany i marzenia? Jak dzisiaj wygląda Twoje życie? Czy jesteś pewna/pewien, że ono na pewno należy do Ciebie?


Zgadzasz się z opiniami innych, nawet tymi, które gdzieś przez skórę Cię uwierają. Słuchasz ich rad i chociaż buntujesz się, że nikt nie jest Tobą, robisz to, czego od Ciebie się oczekuje. Za każdym razem wybierasz kompromis, nawet wtedy, gdy masz ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Bo tak jest lepiej, bardziej przykładnie, bardziej bezpiecznie. A potem?


Potem tych "zgód" wbrew sobie pojawia się coraz więcej. Byle jaka, pospiesznie wypita kawa, szare smutne ubranie, bezpieczny makijaż i drzwi do bezpiecznej pracy stoją otworem. Obiecujesz sobie, że to na jakiś czas, na chwilę, przecież nie będziesz  całego  życia poświęcać temu, czego tak naprawdę nawet nie lubisz. Tylko 8 godzin, dzień w dzień byle do piątku, a gdy przychodzi weekend z tysiąca planów wybierasz komfortowe minimum. I tak przemija rok za rokiem. Studia wybrane z rozsądku, bezpieczne i znane towarzystwo osób, z którymi od dawna niewiele Cię łączy.

I obiecujesz sobie, że kiedyś będzie inaczej, że przecież stać Cię na więcej! Ale to kiedyś nigdy nie nadchodzi...

Co odczuwasz, gdy czytasz te słowa? Czy chcesz, by wszystko pozostało tak, jak dotychczas? A może coś w Tobie krzyczy, że chcesz zmian?

Co chcesz czuć w wieku 80 lat? Czy powiesz sobie wtedy żyłam/żyłem tak jak chciałam? Czy wręcz przeciwnie? Będziesz żałować, że nie starczyło Ci odwagi na to, by być sobą? I wtedy uznasz, że to życie na próbę, nie miało sensu, bo starając się wszystkich zadowolić zapomniałaś/zapomniałeś o kimś, kto powinien być dla Ciebie najważniejszy - o sobie. I już doskonale będziesz wiedzieć, co jest ważne. I nie będziesz mieć wątpliwości, że gdyby Ci przyszło przeżyć życie raz jeszcze, to z pewnością byłoby inne - bardziej prawdziwe, zgodne z Tobą i swoimi potrzebami. Problem w tym, że życie masz tylko jedno...

Czy teraz, póki masz szansę, póki jeszcze wszystko możesz, póki masz wybór, oddasz w czyjeś ręce to, co masz najcenniejsze? Czy oddasz swoje życie? Pamiętaj - ono powinno być tylko Twoje.

Zobacz również:
Gdy nadchodzi życiowy kryzys

4 komentarze :

  1. Czułam się na rozdrożu w tamtym roku. Czułam, że mój pracodawca ma "władze" nad moim życiem - praca po 10-12 godzin dziennie, zero pasji, zero rodziny (rodzina została w innym mieście - 300 km ode mnie). Dziś mam siłę, inną pracę - normalną (8 godz i do domu), założyłam blog i oddalam się swojej pasji - fotografii i podróżą. Jak na razie, wiem, że robię to co chce i tak jak chce :) Pozdrawiam i zapraszam krajobrazowo do mojego życia https://bzowinablog.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zmieniłaś to, co Cię uwierało :). Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej :). Gratuluję zmian :).

      Usuń
  2. Ja nigdy nie miałam tego problemu. Jestem jak w nowej reklamie ING - słucham, ale robię po swojemu. Jest całe mnóstwo ludzi, którzy lubią innym mówić, jak mają żyć. Postępowanie według czyichś oczekiwań to czysta głupota - w końcu każdy jest inny i od życia też oczekuje czegoś innego.
    Ale fakt - dużo jest osób, które zachowują się tak, jak opisałaś. Zawsze jest mi ich szkoda. Nie ma nic gorszego niż umrzeć za życia, bo się nigdy nie żyło.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że masz w sobie siłę i odwagę, aby żyć po swojemu. Tak jak napisałaś, każdy jest inny i oczekuje czegoś innego, a wszystkich zadowolić się nie da ;). Dlatego tak ważne by być sobą i mieć odwagę wyrażać siebie - gratuluję Ci Twojej postawy i trzymam kciuki,

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka