wtorek, 29 marca 2016

Czy wiesz, czego chcesz?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która zwierzyła mi się, że nieco się pogubiła. Przestała lubić siebie, za to stała się wobec siebie surowsza i zaczęła więcej od siebie wymagać. Zapytałam jej, co chciałaby zmienić, wymieniła kilka rzeczy, jedną po drugiej. Gdy zapytałam, po co chce tych zmian odpowiedziała, że wydaje się jej, że wtedy osiągnie sukces. Tylko czym jest dla Ciebie ten sukces? Zapytałam. Nie znalazła odpowiedzi na to pytanie.

Widzisz, czasami jest tak, że bardzo czegoś chcemy, ale nie wiemy, co tak naprawdę ma to nam dać. Sukces, spełnienie, satysfakcja - dla każdego z nas znaczą coś innego. Mało tego! Zmieniamy się i to, co dla każdego z nas było ważne 5 lat temu, dzisiaj już może być bez znaczenia.


Po co chcesz coś osiągnąć? Gdzie Cię to zaprowadzi? Co to wniesie do Twojego życia? Zadawaj sobie te pytania, bo tylko Ty możesz udzielić sobie szczerej odpowiedzi. Nikt, choć nie wiem jak bardzo chciałby dla Ciebie dobrze, nie jest Tobą i nie będzie w pełni czuł tego co Ty. Każdy ma swoje wyzwania, pragnienia i cele. I każdy sam powinien znaleźć odpowiedź na pytanie czego tak naprawdę chce i co to ma mu dać.



Na początku tego roku otrzymałam propozycję współpracy z jedną z największych stacji radiowych w Polsce. Wahałam się czy ją przyjąć, podświadomie czułam, że będę musiała zrezygnować z tego, co jest dla mnie ważne. Przyjęłam jednak tę propozycję, w myśl zasady, że zawsze warto spróbować. I co? Choć byłam w miejscu, które uwielbiam, to wcale nie byłam szczęśliwa. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nie robiłam tego, w czym czuję się jak ryba w wodzie. Mówiąc wprost nie realizowałam swojej misji. Dla mnie poczucie sensu w tym, co robię jest szalenie ważne. Choć pisałam wiele tekstów, z racji tematyki nie mogłam w nich pokazać prawdziwej siebie. A ja chciałabym tyle przekazać ludziom! Stanowisko, które mi zaproponowano, choć umożliwiło mi poznanie wielu wspaniałych osób, niekoniecznie było spójne z moim sposobem na życie. Z racji braku czasu musiałam zawiesić realizację swojego projektu, a bardzo za tym tęskniłam. Nie miałam już czasu, aby wziąć aparat i pójść na ukochaną Pragę. Nie miałam czasu, aby spotkać się z przyjaciółmi, a te spotkania napędzały mnie zawsze taką siłą!

Zmagałam się sama z sobą co zrobić. Z jednej strony chciałam wykorzystać tę szansę, z drugiej strony wiedziałam, że moja misja, wartości, potrzeba realizacji siebie są na tyle ukształtowane, że nie chcę z nich zrezygnować, ani na chwilę. Odpowiedziałam sobie, czy będąc tam, przybliżam się w jakiś sposób do tego, co jest dla mnie najważniejsze? Odpowiedź brzmiała...nie.

Odeszłam. I co? Gdyby oceniał to ktoś z boku, być może stwierdziłby, że jestem idiotką. Ktoś inny mógłby powiedzieć, że super, bo postąpiłam w zgodzie ze sobą. Jednak tylko ja wiem wiem jaką cenę płaciłam pozostając tam i tylko ja wiedziałam, jaką cenę zapłacę odchodząc. Bo wybór zawsze wiąże się ze stratą. Kończysz coś po to, by zyskać nowe. Zamykasz jeden etap, by za chwilę rozpocząć kolejny. Dlatego tak ważne jest, być wiedział/wiedziała czego w głębi serca chcesz. Jeśli się tego nie dowiesz, być może inni będą Ci wmawiać, co jest dla Ciebie dobre. Być może nieświadomie będziesz realizować ich misję, pracując dla nich. Tak naprawdę musisz wiedzieć, że źródło odpowiedzi o Tobie i Twoim życiu nie tkwi w innych, ale w Tobie.

Uważam, że zawsze trzeba być uczciwym wobec siebie. Każda decyzja niesie za sobą wiele możliwości. Brak decyzji również jest decyzją i wyborem. Tylko prawdziwe spojrzenie wgłąb siebie, tylko szczera rozmowa z samym sobą może otworzyć nas na życie zgodne z naszymi wartościami. Każdy człowiek jest unikalny i wyjątkowy i każdy człowiek w niepowtarzalny sposób spogląda na świat. Ty także.

Pamiętaj: "Każdy ma w życiu swoje powołanie, właściwą misję. Dlatego nikogo nie można zastąpić ani też powtórzyć niczyjego życia."

6 komentarzy :

  1. Magdalena, serce mi sie raduje kiedy czytam takie piękne słowa tak pięknie podane. Rownież jestem zdania, ze decyzja jest początkiem. Reszta jest konsekwencja. Wierze, ze podejmując decyzje jednocześnie podejmujemy cos dużo ważniejszego: odpowiedzialność za własne życie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy będąc tam, przybliżam się w jakiś sposób do tego, co jest dla mnie najważniejsze? Bardzo fajne pytanie dla mnie na "dziś", kiedy to zastanawiam się, czy zostać przy tym, co robię i co lubię, czy iść na staż do pewnego PCPRu (i być może mieć jakąś mglistą szansę na coś)... Nie jeden pewnie powie mi, że zmarnowałam szansę... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi decyzjami to właściwie jest tak, że póki się nie spróbuje, to się człowiek nigdy nie dowie, czy to dla niego czy nie. A często rezultat też może zależeć od okoliczności i splotu różnych wydarzeń. I tak jak napisałaś, tylko szczera rozmowa ze sobą jest wyjściem i jedyną możliwością na podjęcie słusznej decyzji. Bo to w końcu nam samym ma to służyć, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za ten wpis. Stoję trochę na rozdrożu i zastanawiam się, którą ścieżkę wybrać. Zbliżyłaś mnie do celu. Myślę, że ważne abyśmy czasami zadali sobie życiowe pytania na głos i na głos na nie odpowiadali, sami dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jakiś czas temu miałam podobny kryzys, tak jak Twoja koleżanka. Zrobiłam się dla siebie i innych surowa, a tak naprawdę stałam w miejscu. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że nie mam postawionego celu, a to gdzie jestem wcale nie sprawia mi radochy. Powoli to zmieniam, a jako pierwszą rzecz, przestałam się tak przejmować pierdołami :) I mam nadzieję, że niedługo stanę na nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest trudne - wiedzieć czego się chce. Znacznie łatwiej stwierdzić, czego się nie chce. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie brną czasem w coś, co nie daje im szczęścia, tylko dlatego, że to tak pięknie brzmi, jak się o tym opowiada. Sama jestem w takim punkcie życia, że próbuję mnóstwa rzeczy, ale daję sobie jednak te drzwi wyjściowe, w razie gdyby jednak nie dawało mi to pozytywnej energii.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka