poniedziałek, 9 maja 2016

6 kobiet, które podziwiam

Napisałam niniejszy tekst ponieważ obecność tych kobiet wywarła niewątpliwy wpływ na moje życie. Wśród nas są bohaterki dnia codziennego - niesamowite kobiety, które motywują, inspirują, są silne, a zarazem delikatne. Rozejrzyj się wokół siebie - kogo podziwiasz i za co? Kto Cię zainspirował do pięknego życia, do walki o siebie o wartości i marzenia? Powiedz to tej osobie, niech wie, że miała wpływ na Twoje życie!


Kim są kobiety, które podziwiam?

Panna Pollyanna - czyli Iza Stawicka. Iza jest osobą, którą można porównać do słońca. Ona zawsze, nawet w trudnych sytuacjach szuka drobinek szczęścia. Uwielbia celebrować życie - dla niej każda chwila jest okazją do święta! Panna Pollyanna zachęca, aby nie czekać z marzeniami, mało tego, gdy ktoś ma marzenia, ona swoim entuzjazmem pomaga je ziścić! Tak było, gdy jej niepełnosprawny przyjaciel marzył o dalekiej wyprawie - Iza specjalnie dla niego zorganizowała wielką akcję o nazwie Don't Tell Him, której celem była zbiórka pieniędzy na wyprawę marzeń. Udało się! Zresztą, chęć pomagania innym odegrała istotne znaczenie, bo właśnie dzięki temu poznałyśmy się w jednej z organizacji. Iza swoją proaktywnością, zdecydowaniem i kobiecą siłą sprawiała, że obok niej, nie można było przejść obojętnie.

środa, 4 maja 2016

Gdy nadchodzi życiowy kryzys...

Choćby dla Ciebie na moment zatrzymał się świat. Choćby wydawało się, że wszystko już skończone. Choćbyś nie miała/nie miał już sił, jutro wstanie nowy dzień. Dzień w którym trzeba będzie umyć zęby, pójść z psem, zjeść śniadanie, wyjść z domu. Choćby było ciężko - te czynności zmuszą Cię do bycia. W codziennych rzeczach kryje się magia - magia życia i magia przetrwania. To właśnie te niepozorne czynności zmuszają do tego, żeby wstać. Nie możesz udawać, że Ciebie nie ma. Wiem jak to jest, gdy życie daje w kość, gdy jest tak ciężko, że nie chce się nic. Sama doświadczałam tego nie raz. Miałam ochotę powiedzieć "dziękuję, wysiadam, mam tego dość"... ale życie toczy się dalej i będzie się toczyło. Poddaje nas próbie, lecz pozostawia coś na osłodę.

Gdy nadchodzi życiowy kryzys

czwartek, 28 kwietnia 2016

Największa próba

W poniedziałek po raz pierwszy w życiu miałam poprowadzić spotkanie dla kobiet. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, ponieważ zawsze chciałam je zorganizować. Pięknie jest móc zapragnąć czegoś, a potem wprowadzić to w czyn. To spotkanie miało być dla mnie pewnego rodzaju próbą - sprawdzeniem swoich umiejętności, odbiorem mojej osoby przez innych i tego co chcę im przekazać. Kilka dni przed wydarzeniem zaczęłam zmagać się z anginą, postanowiłam jednak się nie poddawać. Tymczasem przyszła próba dużo gorsza niż wszystkie. Zaledwie dzień przed spotkaniem mój tata dostał udaru. Trafił do szpitala, gdzie bezwładna połowa ciała przykuła go do szpitalnego łóżka. Rozsypałam się na drobne części, bo kocham moich rodziców nad życie. Świadomość, że ktoś tak mi bliski cierpi, a ja nie mogę mu pomóc, jest doprawdy okrutna. Było to tym cięższe, że zaledwie pół roku wcześniej obawiałam się o jego zdrowie i życie, wtedy również znalazł się w szpitalu na oddziale udarowym. Ten dzień był dla mnie ciężki, starałam się pokazać mu, że wszystko będzie jak najlepiej, ale gdy tylko byłam sama płakałam jak bóbr. Bo ciężko jest patrzeć na bezwładne ciało człowieka, którego się kocha, a któremu nie można pomóc.
To planowane, wyczekiwane wydarzenie zeszło na dalszy plan. Wiedziałam jednak, że mam zobowiązanie wobec współprowadzącej i uczestniczek - nie chciałam ich zawieść, dlatego nazajutrz, choć zmęczona i bezsilna umalowałam zapłakane oczy i poszłam. W głowię miałam chaos, nie przygotowałam przemówienia, obiecałam sobie, że będę komunikować się z serca, że będę szczera i autentyczna. I byłam.  Gdy było po wszystkim, porozmawiałam z uczestniczkami, które podziękowały mi i za to spotkanie i za moje słowa. Padło wiele osobistych zwierzeń, refleksji... Pytały się czy będę organizować kolejne wydarzenia, bo z tego, które się odbyło, wyniosły dla siebie wielką wartość. Wzięłam to sobie to serca. To były bardzo ważne dla mnie chwile i choć fizycznie nie czułam się najlepiej wiedziałam, że dobrze, iż znalazłam w sobie siłę, aby nie zrezygnować z tego wydarzenia.

Największa próba? Wciąż trwa...podnoszę na duchu kogoś, kto jest dla mnie bardzo ważny...


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Dzień, w którym zaczniesz żyć na nowo


To dzień, w którym postanowisz, że przeszłość, choćby nie wiem jak bolesna, nie zdominuje Twojej teraźniejszości.

To dzień, w którym  "nie umiem" i "nie mogę" zamienisz na "nauczę się" i "mogę wszystko".

To dzień, w którym postanowisz być dumny/dumna z siebie.

To dzień, w którym postanowisz odrzucić wszystko to, co Ci nie służy i co nie daje Ci szczęścia.


To dzień, w którym błędy z przeszłości potraktujesz jako lekcje.

To dzień, w którym uświadomisz sobie siłę tkwiącą w Twojej osobistej historii.


czwartek, 7 kwietnia 2016

Jakie jest Twoje powołanie?


"Każdy z nas otrzymał pewien dar, ale niektórzy nigdy go nie rozpakowali. Każdy ma jakieś powołanie, życiową misję, wyjątkowy talent.
O twoim powołaniu nie musi świadczyć zajmowane w pracy stanowisko. Niekoniecznie przeczytasz o nim na swojej wizytówce, w opisie obowiązków albo w CV. Masz je raczej wypisane w sercu."

Czy robisz to, co kochasz?
Czy odnalazłaś/odnalazłeś swoje powołanie?
Czy wiesz, co sprawia Ci przyjemność?
Czy wiesz, w czym jesteś dobra/dobry?

Podążaj za głosem swojego serca.

wtorek, 29 marca 2016

Czy wiesz, czego chcesz?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która zwierzyła mi się, że nieco się pogubiła. Przestała lubić siebie, za to stała się wobec siebie surowsza i zaczęła więcej od siebie wymagać. Zapytałam jej, co chciałaby zmienić, wymieniła kilka rzeczy, jedną po drugiej. Gdy zapytałam, po co chce tych zmian odpowiedziała, że wydaje się jej, że wtedy osiągnie sukces. Tylko czym jest dla Ciebie ten sukces? Zapytałam. Nie znalazła odpowiedzi na to pytanie.

Widzisz, czasami jest tak, że bardzo czegoś chcemy, ale nie wiemy, co tak naprawdę ma to nam dać. Sukces, spełnienie, satysfakcja - dla każdego z nas znaczą coś innego. Mało tego! Zmieniamy się i to, co dla każdego z nas było ważne 5 lat temu, dzisiaj już może być bez znaczenia.

Po co chcesz coś osiągnąć? Gdzie Cię to zaprowadzi? Co to wniesie do Twojego życia? Zadawaj sobie te pytania, bo tylko Ty możesz udzielić sobie szczerej odpowiedzi. Nikt, choć nie wiem jak bardzo chciałby dla Ciebie dobrze, nie jest Tobą i nie będzie w pełni czuł tego co Ty. Każdy ma swoje wyzwania, pragnienia i cele. I każdy sam powinien znaleźć odpowiedź na pytanie czego tak naprawdę chce i co to ma mu dać.

Na początku tego roku otrzymałam propozycję współpracy z jedną z największych stacji radiowych w Polsce. Wahałam się czy ją przyjąć, podświadomie czułam, że będę musiała zrezygnować z tego, co jest dla mnie ważne. Przyjęłam jednak tę propozycję, w myśl zasady, że zawsze warto spróbować. I co? Choć byłam w miejscu, które uwielbiam, to wcale nie byłam szczęśliwa. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nie robiłam tego, w czym czuję się jak ryba w wodzie. Mówiąc wprost nie realizowałam swojej misji. Dla mnie poczucie sensu w tym, co robię jest szalenie ważne. Choć pisałam wiele tekstów, z racji tematyki nie mogłam w nich pokazać prawdziwej siebie. A ja chciałabym tyle przekazać ludziom! Stanowisko, które mi zaproponowano, choć umożliwiło mi poznanie wielu wspaniałych osób, niekoniecznie było spójne z moim sposobem na życie. Z racji braku czasu musiałam zawiesić realizację swojego projektu, a bardzo za tym tęskniłam. Nie miałam już czasu, aby wziąć aparat i pójść na ukochaną Pragę. Nie miałam czasu, aby spotkać się z przyjaciółmi, a te spotkania napędzały mnie zawsze taką siłą!

Zmagałam się sama z sobą co zrobić. Z jednej strony chciałam wykorzystać tę szansę, z drugiej strony wiedziałam, że moja misja, wartości, potrzeba realizacji siebie są na tyle ukształtowane, że nie chcę z nich zrezygnować, ani na chwilę. Odpowiedziałam sobie, czy będąc tam, przybliżam się w jakiś sposób do tego, co jest dla mnie najważniejsze? Odpowiedź brzmiała...nie.

Odeszłam. I co? Gdyby oceniał to ktoś z boku, być może stwierdziłby, że jestem idiotką. Ktoś inny mógłby powiedzieć, że super, bo postąpiłam w zgodzie ze sobą. Jednak tylko ja wiem wiem jaką cenę płaciłam pozostając tam i tylko ja wiedziałam, jaką cenę zapłacę odchodząc. Bo wybór zawsze wiąże się ze stratą. Kończysz coś po to, by zyskać nowe. Zamykasz jeden etap, by za chwilę rozpocząć kolejny. Dlatego tak ważne jest, być wiedział/wiedziała czego w głębi serca chcesz. Jeśli się tego nie dowiesz, być może inni będą Ci wmawiać, co jest dla Ciebie dobre. Być może nieświadomie będziesz realizować ich misję, pracując dla nich. Tak naprawdę musisz wiedzieć, że źródło odpowiedzi o Tobie i Twoim życiu nie tkwi w innych, ale w Tobie.

Uważam, że zawsze trzeba być uczciwym wobec siebie. Każda decyzja niesie za sobą wiele możliwości. Brak decyzji również jest decyzją i wyborem. Tylko prawdziwe spojrzenie wgłąb siebie, tylko szczera rozmowa z samym sobą może otworzyć nas na życie zgodne z naszymi wartościami. Każdy człowiek jest unikalny i wyjątkowy i każdy człowiek w niepowtarzalny sposób spogląda na świat. Ty także.

Pamiętaj: "Każdy ma w życiu swoje powołanie, właściwą misję. Dlatego nikogo nie można zastąpić ani też powtórzyć niczyjego życia."

czwartek, 17 marca 2016

Odnaleźć spokój i ukojenie


Serdecznie zapraszam Was na warsztat, który pomoże Wam nauczyć się jak radzić sobie ze stresem i wyzwaniami dnia codziennego.

To inspirujące, kameralne spotkanie odbędzie się w niedzielę, 3 kwietnia w Warszawie. Wspólnie z Magdą Wolfart Samselską przygotowałyśmy 6 miejsc :). Zapraszamy Was z całego serca <3.


Informacje o warsztacie możecie znaleźć tutaj.


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka