poniedziałek, 18 lipca 2016

To czyje w końcu to życie?

 
fot. Magdalena Milewska
Czy zdarza się, że zadajesz sobie to pytanie? Czy zastanawiasz się kiedy straciłaś/straciłeś nad nim kontrolę? Co czujesz gdy spoglądasz wstecz, na siebie, na swoje plany i marzenia? Jak dzisiaj wygląda Twoje życie? Czy jesteś pewna/pewien, że ono na pewno należy do Ciebie?


Zgadzasz się z opiniami innych, nawet tymi, które gdzieś przez skórę Cię uwierają. Słuchasz ich rad i chociaż buntujesz się, że nikt nie jest Tobą, robisz to, czego od Ciebie się oczekuje. Za każdym razem wybierasz kompromis, nawet wtedy, gdy masz ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Bo tak jest lepiej, bardziej przykładnie, bardziej bezpiecznie. A potem?

czwartek, 7 lipca 2016

Magia codzienności ~ magia uważności

fot: Magdalena Milewska


Często spoglądam na miejsca mojej rodzinnej Warszawy tak, jakbym widziała je po raz pierwszy. Przystaję po to, by ujrzeć prawdziwe życie. Uważność niesie ze sobą coś pięknego - docenienie wszystkiego, co nas otacza. Każda ulica, każdy dom - to osobne historie. Ludzkie losy, zdarzenia, emocje - wiele można dostrzec będąc uważnym. Zatrzymuję codzienność w kadrze. Te chwile, tak bardzo ulotne, nagle stają się wieczne. Ty również spójrz na świat tak, jakbyś widział/a go po raz pierwszy. Ludzie których mijasz, spojrzenia posyłane z okien, tętniący życiem piątek i luźna niedziela - to wszystko jest warte uwagi. Ten dzień już nigdy się nie powtórzy. Ludzi, których mijasz prawdopodobnie więcej nie spotkasz. Dlatego pielęgnuj swoją uważność, bo dzięki niej dostrzeżesz prawdziwe życie. Piękno tkwi w codzienności.




poniedziałek, 13 czerwca 2016

Miejsce warte odwiedzenia: Fryzjernia na Starej Pradze

Przyznam, że bardzo lubię Pragę, a jeszcze bardziej ludzi z pasją. A gdy ci ludzie realizują na Pradze swoje pasje to nic więcej już nie trzeba. Taką osobą jest Agnieszka - właścicielka Fryzjerni na Starej Pradze mieszczącej się przy Targowej 78. Salon, który prowadzi jest niezwykle klimatyczny i piękny. Widać, że Agnieszka włożyła w to miejsce całe swoje serce!


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Nigdy nie zapominaj o sobie

Cokolwiek robisz, z kimkolwiek jesteś, w cokolwiek wierzysz - proszę zawsze pamiętaj o sobie. Nie stawiaj innych przed sobą, nie spychaj marzeń na dnie serca, w nadziei, że kiedyś zdążysz je zrealizować. Bądź, pomagaj, kochaj, ale pamiętaj też o sobie.

Dlaczego to takie ważne? Bo tylko w ten sposób możesz ofiarować świtu to, co najlepsze - siebie. Bo tylko czując się istotą pełną i kompletną możesz zmieniać świat na lepsze.

Miej odwagę marzyć, miej odwagę sięgać po to, co najlepsze. Miej odwagę być sobą. Każdy Twój dzień woła o to, byś wiódł/wiodła życie w zgodzie ze sobą.

Nie zmieniaj się dla kogoś, bo świat potrzebuje prawdziwego/prawdziwej Ciebie! Nie spychaj tego, co ważne na dnie serca, bo nigdy już możesz nie mieć okazji, by uczynić to, co tak bardzo kochasz. I nawet gdy przyjdą życiowe sztormy nie zapominaj o tym kim jesteś. Nie zapominaj o tym, co jest dla Ciebie ważne, nie zapominaj o sobie. Bądź sobą i bądź dla siebie. Szanuj to, kim jesteś,pamiętając o tym, że jesteś kimś niepowtarzalnym. Twoje życie przeminie - póki tutaj jesteś wykorzystaj je najlepiej jak potrafisz.

poniedziałek, 9 maja 2016

6 kobiet, które podziwiam

Napisałam niniejszy tekst ponieważ obecność tych kobiet wywarła niewątpliwy wpływ na moje życie. Wśród nas są bohaterki dnia codziennego - niesamowite kobiety, które motywują, inspirują, są silne, a zarazem delikatne. Rozejrzyj się wokół siebie - kogo podziwiasz i za co? Kto Cię zainspirował do pięknego życia, do walki o siebie o wartości i marzenia? Powiedz to tej osobie, niech wie, że miała wpływ na Twoje życie!


Kim są kobiety, które podziwiam?

Panna Pollyanna - czyli Iza Stawicka. Iza jest osobą, którą można porównać do słońca. Ona zawsze, nawet w trudnych sytuacjach szuka drobinek szczęścia. Uwielbia celebrować życie - dla niej każda chwila jest okazją do święta! Panna Pollyanna zachęca, aby nie czekać z marzeniami, mało tego, gdy ktoś ma marzenia, ona swoim entuzjazmem pomaga je ziścić! Tak było, gdy jej niepełnosprawny przyjaciel marzył o dalekiej wyprawie - Iza specjalnie dla niego zorganizowała wielką akcję o nazwie Don't Tell Him, której celem była zbiórka pieniędzy na wyprawę marzeń. Udało się! Zresztą, chęć pomagania innym odegrała istotne znaczenie, bo właśnie dzięki temu poznałyśmy się w jednej z organizacji. Iza swoją proaktywnością, zdecydowaniem i kobiecą siłą sprawiała, że obok niej, nie można było przejść obojętnie.

środa, 4 maja 2016

Gdy nadchodzi życiowy kryzys...

Choćby dla Ciebie na moment zatrzymał się świat. Choćby wydawało się, że wszystko już skończone. Choćbyś nie miała/nie miał już sił, jutro wstanie nowy dzień. Dzień w którym trzeba będzie umyć zęby, pójść z psem, zjeść śniadanie, wyjść z domu. Choćby było ciężko - te czynności zmuszą Cię do bycia. W codziennych rzeczach kryje się magia - magia życia i magia przetrwania. To właśnie te niepozorne czynności zmuszają do tego, żeby wstać. Nie możesz udawać, że Ciebie nie ma. Wiem jak to jest, gdy życie daje w kość, gdy jest tak ciężko, że nie chce się nic. Sama doświadczałam tego nie raz. Miałam ochotę powiedzieć "dziękuję, wysiadam, mam tego dość"... ale życie toczy się dalej i będzie się toczyło. Poddaje nas próbie, lecz pozostawia coś na osłodę.

Gdy nadchodzi życiowy kryzys

czwartek, 28 kwietnia 2016

Największa próba

W poniedziałek po raz pierwszy w życiu miałam poprowadzić spotkanie dla kobiet. Bardzo się cieszyłam z tego powodu, ponieważ zawsze chciałam je zorganizować. Pięknie jest móc zapragnąć czegoś, a potem wprowadzić to w czyn. To spotkanie miało być dla mnie pewnego rodzaju próbą - sprawdzeniem swoich umiejętności, odbiorem mojej osoby przez innych i tego co chcę im przekazać. Kilka dni przed wydarzeniem zaczęłam zmagać się z anginą, postanowiłam jednak się nie poddawać. Tymczasem przyszła próba dużo gorsza niż wszystkie. Zaledwie dzień przed spotkaniem mój tata dostał udaru. Trafił do szpitala, gdzie bezwładna połowa ciała przykuła go do szpitalnego łóżka. Rozsypałam się na drobne części, bo kocham moich rodziców nad życie. Świadomość, że ktoś tak mi bliski cierpi, a ja nie mogę mu pomóc, jest doprawdy okrutna. Było to tym cięższe, że zaledwie pół roku wcześniej obawiałam się o jego zdrowie i życie, wtedy również znalazł się w szpitalu na oddziale udarowym. Ten dzień był dla mnie ciężki, starałam się pokazać mu, że wszystko będzie jak najlepiej, ale gdy tylko byłam sama płakałam jak bóbr. Bo ciężko jest patrzeć na bezwładne ciało człowieka, którego się kocha, a któremu nie można pomóc.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka